Spór o „ustawę internetową” i lokalny przykład z Drezdenka. Kto decyduje, co widać w sieci?
Weto prezydenta wobec tzw. „ustawy internetowej” wywołało ogólnopolską dyskusję o wolności słowa i roli państwa w regulowaniu treści w internecie. Jedni mówią o obronie przed cenzurą, inni o blokowaniu ochrony użytkowników. W Drezdenku ten temat nie jest teoretyczny. Mamy lokalny przykład pokazujący, jak w praktyce wygląda sytuacja, gdy urząd decyduje, kto może zabierać głos w przestrzeni publicznej.
Portal iDrezdenko został zablokowany na fanpage’u Urzędu Miejskiego w Drezdenku. Oznacza to, że nie możemy komentować wpisów urzędu, udostępniać ich ani brać udziału w dyskusji pod oficjalnymi komunikatami miasta. Nie chodzi o hejt, mowę nienawiści czy nieprawdziwe informacje – zostaliśmy po prostu wyłączeni z tej przestrzeni komunikacyjnej.
Na dziś nie wiemy, kto podjął decyzję o blokadzie. Wystąpiliśmy z oficjalnym zapytaniem do Urzędu Miejskiego w Drezdenku i czekamy na odpowiedź. W tej sprawie złożyliśmy także skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazując na możliwe naruszenie wolności słowa, prawa do informacji i zasad równego traktowania mediów.
Dla wielu mieszkańców ta sytuacja może być niezauważalna. Fanpage działa, posty są publikowane, komunikacja „idzie”. Tyle że zniknął jeden głos. Nie ma polemiki, pytań ani krytycznych komentarzy. Nie dlatego, że ich nie ma, ale dlatego, że nie mogą się tam pojawić.
Trzeba jasno powiedzieć: Urząd Miejski to nie prywatny folwark. To instytucja publiczna, działająca w imieniu mieszkańców. Nie ma prawa wybierać, które media są „wygodne”, a które „niewygodne”. Blokowanie lokalnego portalu na oficjalnym profilu urzędu nie jest zwykłą moderacją – to forma selekcji informacji.
Właśnie w tym kontekście argumenty o ryzyku nadmiernej kontroli nad treściami przestają być abstrakcyjne. Jeśli dziś, bez dodatkowych narzędzi ustawowych, możliwe jest wykluczenie lokalnego medium z oficjalnej przestrzeni komunikacyjnej, to naturalnie pojawia się pytanie, jak wyglądałoby to w sytuacji, gdyby urząd miał do dyspozycji formalne instrumenty blokowania treści.
Dla mieszkańców oznacza to jedno: widzą komunikaty urzędu, ale nie widzą reakcji, pytań ani krytyki. Obraz rzeczywistości staje się jednostronny.
Czekamy na odpowiedź Urzędu Miejskiego w Drezdenku oraz na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Do tego czasu pozostaje fakt, że lokalne medium zostało wykluczone z oficjalnego kanału komunikacji miasta. To wystarczający powód, by poważnie traktować pytanie o to, kto i na jakiej podstawie decyduje, co widać w przestrzeni publicznej.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis