Zwykły mieszkaniec, blisko ludzi

Foto: Gazeta Lubuska

Z Mateuszem Federem, burmistrzem Strzelec Krajeńskich rozmawia Tomasz Walczak

Tomasz Walczak: Zwykły mieszkaniec, blisko ludzi” z czym się panu kojarzą te słowa i czy to wystarczy by zostać burmistrzem Strzelec drugą kadencję?

Mateusz Feder: Taką zasadę wyznaje od 4 lat, ale teraz mieszkańcy będą mogli ocenić moją pracę. Każdy ma prawo zweryfikować, czy deklaracje z 2014 roku zostały zrealizowane. Uważam, że zdecydowana większość tak. Nie chodzi tylko o inwestycje. One są bardzo ważne. W ostatnich latach bardzo dużo inwestowaliśmy w oświatę i drogi. Jednak miasto i gmina to przede wszystkim ludzie. To głównie z tymi sprawami przychodzą do mnie mieszkańcy. Lubię też często wsiąść w pracy na rower. Z tej perspektywy widać trochę więcej.

TW: Burmistrzem został pan w wieku 27 lat, to zresztą tendencja ogólnopolska, marsz młodych na urzędy. To nowa jakość, nowa siła, czy zdobywanie doświadczenia w działaniu.

MF: Nie ulega wątpliwości, że doświadczenie jest wskazane. Jednak młodość ma to do siebie, że lubi ryzyko. W moim przypadku wiele lat pracowałem jako dziennikarz, który opisywał problemy społeczno – samorządowe. Wychowywałem się w domu, w którym samorząd był praktycznie codziennością. Przez dwa lata pracowałem jako radny. To był ważny czas, kiedy poznałem problemy, ale i potencjał gminy Jednak z perspektywy burmistrza rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Radny, dziennikarz może sugerować, rzucać pomysły itp. , ale zawsze z tym zostaje burmistrz, który musi z tematem zmierzyć. To on bierze odpowiedzialność od początku do końca. W moim przypadku podzieliliśmy się tak – burmistrz i zastępca – młodzi ludzie, a sekretarz i skarbnik – osoby „nieco starsze”. To dobra kompilacja. Przenikanie młodości z doświadczeniem. Tak będzie wyglądała też nasza grupa do powiatu. Chcemy wprowadzić trochę pozytywnego zamieszania w starostwie. Listę tworzyć będą ludzie młodzi pełni entuzjazmu i wielu pomysłów, ale wsparci jednym kandydatem o dużym doświadczeniu, który będzie potrafił doradzić, jak je wprowadzić w życie. Myślę, że warto wnieść swoją filozofię zarządzania samorządem także do powiatu. Mieszkańcy gminy Drezdenko będą mile zaskoczeni jak poznają listę ze swojego okręgu.

TW: Burmistrz bez zaplecza politycznego, bez partii, która go popiera, czy tak łatwiej działać na rzecz społeczności lokalnej, czy też zdecydowanie trudniej?

MF: Na poziomie gminy nie ma polityki. Oczywiście ścierają się grupy, ale raczej różniące się wizja rozwoju gminy. Co prawda łatwiej jest docierać do ludzi decyzyjnych, kiedy reprezentujesz ich szyld. Ale nam udawało się i bez tego. Przykładem jest obwodnica, która ma już prawie pełną dokumentacje. To nie byłoby możliwe gdyby nie wsparcie polityków. Jako gmina pozyskujemy dosyć spore pieniądze zewnętrzne i nikt nas nigdy nie pytał „skąd jesteśmy”. Jesteśmy ze Strzelec – to jest nasza partia.

TW: Jaki miał pan pomysł na Strzelce decydując się na start w wyborach samorządowych i co przez minione 4 lata udało się zrealizować.

MF: To co mówiłem na początku – zbliżyć się do mieszkańców, słuchać ich potrzeb, ale także samemu „doglądać gospodarstwa”. Strzelce są miastem przyjaznym, otwartym, w którym bardzo mocno stawia się na oświatę i infrastrukturę. Łącznie wydaliśmy na drogi ok 15 mln zł. Większość to pozyskane przez nas dofinansowania. Zmniejszył się też problem bezrobocia. Sprzyja temu kondycja gospodarcza. Ale posiadamy Radę Gospodarczą, na której najwięksi pracodawcy dyskutują, dzielą się swoimi spostrzeżeniami. Ważne, by słuchać innych. Cenie też sobie porządek. Nie wszystkim się to podoba, bo to podobno mało istotne tematy. Uważam jednak, że każdy z nas lubi, jak w domu jest czysto i estetycznie. A gmina to nasz wspólny dom.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*