Zaproszenie na drugi koncert festiwalu w Drezdenku.
Dumna wizytówka Poznania, Wielkopolski i Polski
W najbliższym koncercie wystąpi czworo artystów i wszyscy znani są drezdeneckiej publiczności. Wystąpili niezależnie od siebie. Poznańskie Trio Fortepianowe koncertowało w czasach, gdy zapraszaliśmy w gościnne progi Pałacu Treppmachera. Pani Laura Sobolewska, ulubiona pianistka wielkiej primadonny Teresy Żylis-Gary, występowała tutaj regularnie nie tylko w naszym festiwalu, ale także w Konkursie Wokalnym organizowanym przez Antoninę Kowtunow. W dawnym liceum, gdzie także zapraszaliśmy na koncerty, swój recital miał pan Piotr Żukowski.
Kiedy zadzwoniłem do pani Anny Ziółkowskiej, koncertmistrzyni Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, poprosiłem o jakiś utwór nieznany, którego kompozytorem byłby Polak. Przypomnę, że to u nas bodaj po raz pierwszy pan Szymon Mechliński zaprezentował arie Henryka Jareckiego i Franciszka Mireckiego i to w wydaniu na najwyższym poziomie światowym. Tutaj też usłyszeliśmy utwory zapomnianego Juliusza Zarębskiego i wielu innych. Bardzo się ucieszyłem, gdy zza słuchawki padła odpowiedź: „Tak, opracowujemy odkrytą niedawno polską perełkę, kompozytora z pobliskich Szamotuł Ludwiga Philippa Scharwenkę”. Zaczniemy więc otwarciem kompozytora zza miedzy, z Wielkopolski, a koncert skrzypcowy op. 95 wykonają Anna Ziółkowska – skrzypce i Piotr Żukowski – fortepian. Z tego, co wiem, to będzie premiera w Polsce lub nawet prapremiera. Opowiemy o tym w trakcie koncertu, który poprowadzą artyści. Potem przed publicznością pojawi się słynne Poznańskie Trio Fortepianowe, które wykona trio fortepianowe op. 1 Andrzeja Panufnika, kompozytora zabronionego w czasach PRL, choć zachwycał się nim cały świat. No, ale Andrzej Panufnik, kompozytor pieśni „Warszawskie dzieci” tak bardzo popularnej w czasie Powstania Warszawskiego, bryknął kiedyś z kraju. Po wojnie miał być duma socjalistycznej Polski, ale uciekł za granicę, co Warszawa skomentowała, iż „napisał fugę na organy UB”. Fuga w muzyce znaczy ucieczka. Po roku 1990 triumfalnie wrócił do kraju, bardziej jako artysta. Powiadam w takich przypadkach, że został przywrócony narodowi, jak zresztą wielu innych. Jest z tym utworem jeszcze jedna historia. Otóż utwór ten napisany w roku 1934 zaginął w czasie powstania i kompozytor odtworzył w roku 1945. Koncert zakończymy znanymi i lubianymi rytmami uwielbianego przez publiczność w każdej części świata, Astora Piazzolli.
Poznańskie Trio Fortepianowe tworzą trzy znakomite artystki: Anna Ziółkowska – skrzypce, Laura Kluwak-Sobolewska – fortepian i Monika Baranowska – wiolonczela. Kiedy słucham artystów tej miary, od razu przypomina mi się anegdota, do której dość regularnie wracam, by uzmysłowić słuchaczom, że aby tak grać, trzeba mistrzostwa. Anegdota opowiada o młodym skrzypku, który właśnie miał rozpocząć pracę w jednej z najlepszych orkiestr świata, Filharmonii Wiedeńskiej, której tradycje sięgają kilkuset lat. Wychodząc z pociągu spytał przechodnia: „Proszę mi powiedzieć, jak można dostać się do filharmonii?”. Wtedy padła odpowiedź: „Synu, trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć”. W filharmoniach naprawdę grają już tylko najlepsi. Każda artystka z Tria Poznańskiego ma osiągnięcia, o jakich by marzyło setki absolwentów szkół muzycznych. W przypadku tych instrumentów do gry siada się bardzo wcześnie. Często w wieku czterech, pięciu lat. Nie słyszałem, by ktokolwiek zrobił karierę rozpoczynając grę na skrzypcach, fortepianie czy wiolonczeli w wieku 15 – 18 lat.
Wiesław Pietruszak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis