Wywiad z W. Ochmanem.

Dzieci: Dzień dobry!

Wiesław Ochman: Dzień dobry!

D:Czy moglibyśmy zadać Panu kilka pytań?

WO: Tak, oczywiście.

Ksawery: Jak to jest być rozpoznawalnym wśród ludzi?

WO: To znaczy, nie trzeba na to zwracać uwagi, bo takiej rozpoznawalności nie da się wymierzyć, to znaczy nie ma wybranej żadnej miary ani wagi, oczywiście są takie wypadki gdy ludzie podchodzą i mówią, że słyszeli mnie w danym teatrze, to jest bardzo sympatyczne, ale ja muszę szczerze powiedzieć, że nie dążyłem nigdy aby być w jakiś sposób rozpoznawalnym.

Julia: Dostał pan odznakę Honorowego Obywatela Drezdenka oraz medal Zasłużony Kulturze „Gloria Artis” i czy jest ona tak samo ważna?

WO:Wszystkie odznaczenia są tak samo ważne, a odznaczenie Honorowego Obywatela Drezdenka dostałem ponieważ zostało ono nadane z sympatii i w pewnym rodzaju działalności

Kamelia: Jak Pan sobie radzi ze stresem przed występami?

WO: Oj, to jest trudna rzecz mimo, że tak długo występuję, zawsze mam tremę i zawsze się stresuję ponieważ mam świadomość że ludzie, którzy przyszli mnie oglądać już po pierwszych chwilach musza zdać sobie sprawę, że ja przyjechałem do nich , a nie żeby zrealizować kontrakt, ponieważ trzeba śpiewać tak i robić wszystko tak, jakby się to robiło pierwszy raz na premierze.

Ksawery: Czy Pan już od najmłodszych lat był na scenie pewny siebie?

WO: Nie, nie, ja nie jestem pewny siebie, ale masz rację, bo zacząłem śpiewać, gdy miałem 4 lata, znaczy to były czasy, kiedy była wojna i było smutno ludziom i ja wtedy byłem stawiany na krześle i śpiewałem tam taką piosenkę” Chryzantemy złociste…” i ludzie byli bardzo zadowoleni z tego i myślę, że to był mój najlepszy występ w życiu.

Julia: Kto odkrył Pański talent wokalny?

WO: To było w czasie studiów. Studiowałem na Akademii Górniczo-Hutniczej i tam był zespół pieśni i tańca, Istnieje zresztą do dziś i nazywa się „Krakus”. I tam ja podśpiewywałem, ponieważ pochodzę z rozśpiewanej rodziny i jak przybyłem do Akademii to wcześniej bylem w liceum plastycznym i technikum ceramicznym, a tam każda klasa musiała przygotować co miesiąc wieczorek artystyczny i tam śpiewaliśmy, mówiliśmy wiersze i w związku z tym jak przyszedłem na Akademię Górniczo – Hutniczą to koledzy doradzili, żebym poszedł do szkoły muzycznej. Tam rozpocząłem naukę u pana Gustawa Serafina i tak się zaczęła moja historia ze śpiewem.

Wszyscy razem: Bardzo Panu dziękujemy za udzielenie nam wywiadu.

WO: Ja również dziękuję.

Wiesław Pietruszak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*