Wywiad z Panią Joanną Gonschorek

Wywiad z Panią Joanną Gonschorek, aktorką Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy, od niedawna mieszkanką naszego Grotowa oraz założycielką Grotowskiego Teatru Muzyczno-Dramatycznego.

Oliwia Góra: Co skłoniło Panią do zostania aktorką? Jaki był Pani początkowy zamysł na życie?

Pani Joanna: Wychowałam się w bardzo małym miasteczku, podobnym do Drezdenka. To były takie czasy, że ja w ogóle nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak szkoła teatralna. Zawsze lubiłam się bawić w teatr, występować, lubiłam konkursy recytatorskie. Ale mi się jakoś wydawało, że to raczej z pokolenia na pokolenie się zostaje aktorem (śmiech). I dosłownie w czwartej klasie liceum dotarło do mnie, że jest coś takiego, jak szkoły aktorskie. Wcześniej chciałam być nauczycielem w-fu. Dużo grałam w siatkówkę, w koszykówkę, no lubiłam ruch. Musiałam się ruszać i musiałam, żeby to było zbiorowe. Dużo ludzi, nie? Ale w końcu się dowiedziałam o tych szkołach i tak spróbowałam, nie bardzo wierząc, że to się uda. Ale się udało, no i potem się okazało, że na szczęście, bo faktycznie jest to chyba moją życiową pasją.

O.G: Na jakiej uczelni skończyła Pani swoją edukację?

J.G: Skończyłam Państwową Wyższą Szkołę Teatralną, Wydział Lalkarski we Wrocławiu. Czyli filię PWST z Krakowa, we Wrocławiu jest coś takiego jak wydziały zamiejscowe: lalkarski i oczywiście dramatyczny. Ale ja skończyłam akurat „lalki”.

O.G: Jak wspomina Pani pracę w teatrze w Legnicy?

J.G: Pracowałam hmm, no jeszcze trochę. Właściwie kończę tę pracę, ale jeszcze ciągle tam pracuję. Mam nadzieję, że zawsze choć trochę będę związana z Legnicą, bo pracowałam tam 20 lat i to jest najwspanialszy teatr, jaki w życiu spotkałam. Uwielbiam ten teatr, uwielbiam moich przyjaciół z teatru, kolegów, koleżanki. Jest to teatr pozbawiony czegoś takiego jak gwiazdorstwo. U nas nie ma ludzi – gwiazd, u nas wszyscy są na równi. Uwielbiam taki teatr, w którym każdy raz gra małą rolę, raz dużą, ale pracuje na jeden teatr. I taki jest teatr w Legnicy, ja go naprawdę uwielbiam. Natomiast w życiu jest czas na coś innego, tego się nie dało połączyć, bo Legnica leży zbyt daleko od Grotowa. Cudownie wspominam pracę w Legnicy i mam nadzieję, że ciągle gdzieś tam będę bywać i grać.

O.G: Czy praca zawodowa przeszkadza Pani w życiu codziennym?

J.G: Aktorstwo to nie jest rodzinny zawód, na pewno. Jest to zawód, który wymaga ogromnej ilości czasu. Czasu przedziwnego, bo my mamy próby od 10 do 14, a potem od 18 do 22 w teatrach. Często są wyjazdy, często jak się udaje komuś, są plany filmowe, czyli całe tygodnie poza domem, poza rodziną. Tak że w jakiś sposób trzeba umieć to pogodzić, trzeba się przede wszystkim pogodzić z tym i pogodzić swoją rodzinę z tym, że tak jest, że nie ma się mamy na wyłączność na przykład. Bo ona często pracuje. To ma swoje profity, no bo dzięki temu można oglądać teatr od drugiej strony i to też jest fajne. Jest to trudny zawód, ale wiesz co? Kiedyś grałam w takim spektaklu, który się nazywał „Ballada o Zakaczawiu”. Bardzo znany spektakl z Legnicy, w którym bohater powtarzał: „wszystko to za wiele” i myślę, że tak właśnie jest. Ten zawód wymaga wyrzeczeń, ale wszystkiego po prostu w życiu nie można mieć.

O.G: Gdzie Pani czuła się lepiej: przed kamerami czy na deskach teatru?

J.G: To jest tak: ja kocham teatr. Poświęciłam mu 20 lat życia. W związku z czym mało grywałam w filmach, dlatego że mój teatr dużo gra. Przeważnie wszyscy aktorzy grywają w nim, więc nie było na to czasu. Zrobiłam to świadomie, bo też kocham scenę. Scena to jest żywy człowiek, to są próby, w których możesz się przygotować, wszystko jest jakby poukładane. Film jest bardziej takim przypadkiem, taką kotłowaniną jakichś strzępków informacji, z których musisz coś stworzyć. Myślę, że mniejszą rolę tu odgrywa aktor, oczywiście on potem spija śmietankę i zbiera laury, ale to reżyser, montażysta robi z tego cacko. A w teatrze nie, bo przez te miesiące prób masz dużo do powiedzenia i możesz sobie tę rolę stworzyć. Dlatego kocham teatr, kocham widza, ja bardzo lubię ludzi. Uwielbiam ludzi i uwielbiam się z nimi spotykać, dlatego ten teatr jest cudownym pretekstem do tego. Ja bardzo wierzę, że teatr jest niezwykle potrzebny, to jest coś, co naprawdę uczy, rozwija ludzi. Kultura to jest rzecz bardzo ważna, a film to jest coś, czego ja się uczę, ponieważ ze względu na tę zmianę coraz częściej grywam w filmach. Po prostu mam na to czas. Zdarzają mi się jakieś tam drobne epizody, może nic wielkiego, traktuję to jako taką przygodę, na razie się uczę. Bo kamera to zupełnie coś innego. I czy wolę? Wiesz co, ja w życiu mam mało rzeczy, że coś wolę od czegoś. Bo wydaje mi się, że wszystko jest bardzo, bardzo ciekawe i warte uwagi. Tak że na ten moment mam tak, że lubię i to, i to. Choć zawsze myślę, że scena to będzie moja największa pasja.

O.G: Co sprowadziło Panią do pięknej grotowskiej okolicy?

J.G: Jeździliśmy tu z moją rodzinką, z moim facetem i synem od sześciu czy siedmiu lat. Do Gościmia na wakacje. I bardzo lubiliśmy to miejsce, zawsze było naszym przystankiem, co roku. Lubimy bardzo naturę, ciszę, spokój i zwierzęta oraz rośliny. To jest świat, w którym czujemy się wspaniale. I po prostu po dwudziestu paru latach mieszkania w dużym mieście uznaliśmy, że czas się wyciszyć. To zawsze było moje marzenie. A tu Puszcza Notecka jest piękna. My ją po prostu kochamy i udało nam się tu zamieszkać. To jest spełnianie marzeń.

O.G: Jakie ma Pani plany związane z teatrem w Grotowie?

J.G: No jak to, jakie? Że będziemy bardzo dużo grać, że będzie w nim coraz więcej ludzi, że będziemy jeździć na festiwale i w ogóle po świecie, i tak dalej (śmiech). To znaczy troszkę żartuję, a trochę nie. Największy mój plan związany z Grotowskim Teatrem Muzyczno- Dramatycznym jest taki, że wszyscy będą się w nim cudownie bawić i będą się rozwijać. To jest moje marzenie.

O.G: Życzę zatem realizacji tych planów i dziękuję za rozmowę.

J.G: Dziękuję.

Rozmawiała Oliwia Góra, uczennica gimnazjum nr 2 im. Henryka Sienkiewicza w Drezdenku.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*