Wywiad z Damianem Durą, dowódcą Pierwszej Grupy Dywersyjno-Wywiadowczej Noteć.

Zabawa w wojnę dla dużych dzieci, hobby czy realny sport? ASG można określać na wiele sposobów. Samo ASG to skrót od angielskiego „air soft gun” odnoszący się do replik broni palnej. W przeciwieństwie do paintball’a, dla którego ASG jest tańszą alternatywą, nie posiada statusu sportu, jednak ma równie duże, jeżeli nie większe, rzesze fanów.

Czy prowadzicie nabór do grupy i jak on wygląda?

Na dołączenie do grupy może liczyć każdy. Jeśli ktoś bardzo chce, może podejść, porozmawiać. Jak będzie trzeba, to pożyczymy sprzęt na jakiś czas, żeby mógł zobaczyć czy mu odpowiada atmosfera w grupie. W przyszłości, jak już nabędzie własną replikę, będzie mógł się starać o przyjęcie do grupy i dostanie status członka, jeżeli pomyślnie przejdzie okres próbny.

W pierwszej kolejności będziemy brali osoby niezrzeszone. Nie będzie tak, że od razu dołącza do grupy. Będziemy go zabierali ze sobą na strzelanki. Jeżeli zobaczymy, że osoba jest ambitna, albo sami taką osobę wyłapiemy, tak jak było w kilku przypadkach, to ją zaprosimy indywidualnie.

Jakie macie wskazówki dla osób, które chciałby zacząć bawić się w ASG? Od czego powinny zacząć?

Najlepiej znaleźć jakąś grupę, która pomoże nam się w tym wszystkim odnaleźć. Na początku pożyczyć broń, zakupić osłonę oczu, mundur. Najtańsze umundurowanie to DPM, ok. 40 zł, WP 120zł. I oczywiście wybrać się na jakąś strzelankę.

Gdzie się spotykacie i prowadzicie swoje rozgrywki?

Mamy swoją grupę na facebook’u, mamy fanpage i tam ustalamy co i jak. Zamierzamy ustalić plan, który będzie zawierał daty i miejsca z miesięcznym wyprzedzeniem. Na razie jest to tydzień, dwa przed takim spotkaniem.
Jesteśmy członkami koalicji grup rekonstrukcyjnych i mamy terminy stałe, spotykamy się co miesiąc. Za dwa tygodnie, trening koalicji poprowadzi nasza grupa.

Wspomniałeś, że wasza grupa istnieje od niedawna, ale czy możecie pochwalić się obecnością na jakiś większych imprezach?

Na razie byliśmy tylko na dniu dziecka. Zrobiliśmy małą prezentację naszej grupy, bawiliśmy się z dziećmi, pokazaliśmy im jak się strzela. Teraz będziemy jechali na „Czerwone lotnisko” do Stargardu Szczecińskiego. Na razie jeździmy tylko na zloty, na imprezy się nie pchamy. W przyszłości planujemy zorganizować sami jakieś turnieje. Mamy już plany co do tego. Sami zamierzamy się również na takie wybrać, jednak musimy jeszcze zdobyć trochę umiejętności i złożyć konkretną drużynę z podziałem na specjalizacje, ponieważ drużyny biorące udział w takich turniejach są bardzo dobrze przygotowane i posiadają drogi sprzęt.

To są wasze plany na najbliższą przyszłość. A jest coś co Cię razi w ASG?

Mnie, jak i zapewne każdego, w ASG może razić nastawienie niektórych osób, tzn. nie dostosowują się do klimatu rozgrywki i oszukują. To jest gra zespołowa i liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Denerwujące jest, kiedy osoby chcą dać z siebie 100% kosztem zasady fair-play. Irytujące jest również to, kiedy osoba chce całą rozgrywkę rozegrać „pod siebie” ponieważ twierdzi, że jest najlepsza. U nas nie ma czegoś takiego. Dowódca jest od tego żeby rozstrzygać konflikty, od tego żeby pomóc w organizacji, ale nie od tego żeby mówić komuś co ma robić. Oczywiście to poza polem walki.

Masz swoją ulubioną broń?

Mam. Broń od której zaczynałem, HKG36C . Podoba mi się w niej składana kolba oraz to, że nie jest za długa. Jest to duże ułatwienie kiedy przebywamy w budynku.

Czy istnieje broń, która jest używana w rzeczywistości, ale nie ma jeszcze jej repliki, a chciałbyś jej użyć?

Wydaje mi się, że są już porobione repliki wszystkich broni. Są nawet małe czołgi do ASG.

Jędrzej Lehmann

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*