Wywiad z Aliną Bennett

Pochodzi z Drezdenka, przez wielu zapamiętana jako Alina Mucha. Tutaj cały czas mieszka jej mama i brat, tutaj spędziła swoje dzieciństwo i okres licealny, więc lubi nasze miasteczko, ma do niego ogromny sentyment. Od wielu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, jest zoną dyplomaty. To ciekawa osoba, bardzo skromna i szalenie otwarta. W rozmowie z panią Aliną Bennett nasza projektowa koleżanka – Eliza Kulak.

Eliza Kulak: Czy było pani marzeniem, aby któreś z dzieci grało na fortepianie?

Alina Bennett: Tak. To było moje marzenie. Pani Rosiak z Drezdenka powiedziała mi, że jak była w ciąży ze swoją córka Anią marzyła, by została ona śpiewaczką operową. Ania urodziła się z głosem jak dzwon i dziś występuje w operze. Podczas ciąży z Jamesem miałam trzy marzenia. Chciałam by został pianista, by wyglądał jak mój tata, a trzeciego nie ujawnię. Wszystko jednak pozostawiłam Bogu. Mój syn jest podobny do swojego dziadka oraz gra na pianinie. James został obdarowany wieloma zdolnościami i sądzę, że sam powinien zadecydować o swojej przyszłości.

Eliza Kulak: Jak to się stało, że nie mieszka pani już w Polsce?

Alina Bennett: Mój mąż jest ze Stanów Zjednoczonych. Poznaliśmy się w Moskwie podczas studiów. Po półtorarocznych wizytach i korespondencji zdecydowaliśmy się pobrać i wówczas wyjechałam do USA.

Eliza Kulak: Czy chętnie powraca pani w myślach lub fizycznie do Drezdenka?

Alina Bennett: Staramy się przyjeżdżać do Drezdenka co 2 lata. Ważne dla nas jest, by dzieci czuły się związane z Polską i z rodziną. Jeśli chodzi o mnie to z wielkim sentymentem wspominam Drezdenko i wracam tutaj. W moim domu w pokoju gościnnym lezą albumy o Drezdenku, które chętnie pokazuje gościom.

Eliza Kulak: Jak pani patrzy z perspektywy czasu na Drezdenko? Co się zmieniło? Może zaobserwowała pani gorsze lub lepsze zmiany od czasu dzieciństwa, proszę opowiedzieć.

Alina Bennett: Od czasu mojego dzieciństwa wiele się zmieniło. Wówczas były tylko dwie piekarnie i kilka sklepów. Teraz w samym Drezdenku jest więcej supermarketów niż w Ameryce. Drezdenko rozbudowało się. Jest wiele pięknych domów, bardzo ładny park dla dzieci. Zachwycił mnie również Park Kultur Świata. Drezdenko jest miastem tętniącym życiem. Dużo się tu dzieje pod względem kulturalnym. Bardzo mnie to cieszy.

Eliza Kulak: Z tego co wiem w Stanach Zjednoczonych nie jest zbyt popularna wielodzietność w rodzinie, a z tego co wiem pani ma sześcioro pociech? Jak sąsiedzi odbierają pani rodzinę?

Alina Bennett: Mamy bardzo życzliwych sąsiadów i nasze dzieci się przyjaźnią. Czy niepopularna jest wielodzietność…? Znam wiele rodzin , które maja po pięcioro lub nawet dziesięcioro dzieci. Nie czujemy się w jakiś sposób wyizolowani ze względu na liczebność naszej rodziny. Uważam to za błogosławieństwo.

Eliza Kulak: Czy pani syn jest rozpoznawalny na ulicach? Jak przyjmują go rówieśnicy w szkole oraz poza nią?

Alina Bennett: Syn nie jest rozpoznawalny na ulicy, ale w szkole tak. James jest wesoły i ma duże poczucie humoru, więc jest lubiany i ma wiele przyjaciół.

Eliza Kulak

foto: Tomasz Walczak

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*