W rocznicę Powstania Warszawskiego

(fot. youtube.com)
(fot. youtube.com)

Jest utwór, który zna każdy Polak i odbiera każdy słowa raczej z uśmiechem. Mam tu na myśli słynną i skoczną powstańczą piosenkę „Pałacyk Michla”. Autorem słów jest Józef Szczepański, ps. „Ziutek”, żołnierz Szarych Szeregów i nie można mylić go z Janem Józefem Szczepańskim, wybitnym polskim pisarzem, który w czasie wojny był oficerem Armii Krajowej. Żaden nie był „wyklęty”.

Historia tego powstania ciągle budzi kontrowersje, choć osobiście sądzę, że inaczej ocenia się wiele wydarzeń siedząc w ciepłym mieszkaniu popijając gorącą kawę, herbatę czy czekoladę, natomiast inaczej, gdy jest się tu i teraz. Przyznam się od razu, że oni byli moimi bohaterami, ich bohaterami były między innymi „Orlęta Lwowskie”, natomiast bohaterami „Orląt” byli ci z Powstania Styczniowego. To od nich wiemy, że „gdy zabraknie łez – jest jeszcze krew
najświętsza do oddania.”.
Pamiętam także spory dawnych szaroszeregowców. Niektórzy od lat nie podawali sobie ręki, obrzucali się inwektywami. Nie mi sądzić czy słusznymi. Znam podłoże tych różnic. Nie zmieniało to faktu, że dla nas oni wszyscy, bez wyjątku, byli bohaterami. Przygotowani, by na ołtarzu Ojczyzny złożyć swoje życie. Ale też inny był wróg. Obcokrajowiec. Wielu z nich przeczuwało swoją śmierć. Wyczytuję to z każdego niemal wiersza Baczyńskiego, Gajcego, Romockiego czy Szczepańskiego. Wspomniany na początku tekstu „Ziutek” pisze:

Już nie wróci twój chłopiec – dziewczyno,
Nie wróci…
Padł na linii za Polskę, za sprawę,
Za zburzoną, skrwawioną Warszawę.
Bił się mężnie i jak żołnierz zginął!
Tyś została i płaczesz dziewczyno,
I tak strasznie ci serce się smuci.

Autor wiersza zginął w wieku 22 lat we wrześniu 1944 roku. Wśród kilku jego wierszy jeden czytałem z wypiekami na twarzy, a był to czas stanu wojennego w Polsce i nie za bardzo widzieliśmy szanse na wybicie się na niepodległość. Konstytucja nie działała, policja i oddziały paramilitarne tłukły demonstrantów niemiłosiernie, przedstawiając w telewizji obraz, jakby to naród napadł na posłuszną rządzącej partii policję. Chociaż czasy były trudne, to nie miały takiego wymiaru, jakiego doświadczali nasi bohaterowie walczący w Armii Krajowej czy na Zachodzie. Dramat i kazamaty, jakie przeżywali bohaterowie II wojny światowej były nie do opisania. Wronki, Mokotów, Rawicz brzmiał niczym wyrok śmierci. Przewidział to „Ziutek”:

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska – zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.

A ja, jak co roku, zapalę jutro świeczkę pamiętając o tych, których znałem bardzo blisko, mniej blisko i o tych, których nie poznałem osobiście, gdyż urodziłem się później.

Wiesław Pietruszak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*