Święto solidarności

„Solidarności nie trzeba narzucać człowiekowi,

solidarność rodzi się sama spontanicznie z serca”

J. Tischner

To, co wydarzyło się w roku 1980 było w mojej ocenie pokłosiem pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski. Pierwszy zwierzchnik Kościoła wywodzący się ze słowiańszczyzny przyjechał do kraju rok wcześniej. Na spotkanie z Nim przybyły nieskończone tłumy. Historia Polski przed tym wydarzeniem przypomina raczej dzieje ludzi mocno poturbowanych przez walec. Rok 1956 w Poznaniu i w Warszawie, list intelektualistów z roku 1963 i represje, jakie na nich spadły, krwawe rozprawienie się ze studentami w roku 1968 i z robotnikami w roku 1970 na Wybrzeżu oraz w 1976 w Ursusie i Radomiu naznaczały nasze dzieje.  Wraz z tą pielgrzymką zaświtała nadzieja, której owocem była „Solidarność” i solidarność.

Rzeczy, które działy się w Polsce w roku 1980 zachwyciły cały świat, a wyobrażenie cudzoziemców o tym wydarzeniu najbardziej kształtowała lektura wybitnego filozofa księdza Józefa Tischnera „Etyka solidarności” tłumaczona na wiele języków. Warto przy tej okazji odświeżyć niektóre treści z tej książki. Skoro wydarzenie z roku 1980 miało tak wyjątkowy i wielki wymiar, to o intelektualne wsparcie zwrócono się do najwybitniejszych polskich umysłów. Do nich bez wątpienia należał uczeń Romana Ingardena i wielki przyjaciel naszego Papieża. Zanim powstała słynna „Etyka solidarności” wielkiego filozofa, najpierw usłyszeliśmy słynne kazanie na Wawelu. Miało to miejsce 19 października 1980 roku. Kaznodzieja otworzył myślą, tłumacząc słowo „solidarność” i to tłumaczenie, nie ukrywam, jest także moim rozumieniem przesłania, jakie wówczas w świat posłał 10-milionowy związek. Ksiądz Józef Tischner mówił: „Słowo „solidarność” skupia w sobie nasze pełne niepokoju nadzieje, pobudza do męstwa i do myślenia, wiąże ze sobą ludzi, którzy jeszcze wczoraj stali od siebie daleko. Słowo to nadało naszym czasom nowy kształt. Jest takich słów kilka: „wolność”, „niepodległość”, „godność człowieka”, a dziś „solidarność”.” Jest w tym kazaniu wiele wątków, które znamy z Ewangelii, tej, na którą ks. Tischner się powoła i która tak bliska jest każdemu człowiekowi wierzącemu: „solidarność, ta zrodzona z kart i ducha Ewangelii, nie potrzebuje wroga lub przeciwnika, aby się umacniać i rozwijać. Ona zwraca się do wszystkich, a nie przeciw komukolwiek.” Nie byłem uczestnikiem tej mszy. Kazanie to przeczytałem później, gdyż szybko zostało wydrukowane. Już nie pamiętam czy nie w „Tygodniku Powszechnym”. Każde słowo, jakie padło w tym kazaniu przeszyło mnie do głębi. W tym kontekście fakt, iż potem miałem szczęście poznać Księdza Profesora, a po Jego śmierci zorganizować pierwszą w kraju wystawę fotograficzną poświęconą Jemu, poczytuję za wielki zaszczyt, zwłaszcza, że wspierali mnie w tym dziele Łukasz Tischner – bratanek Księdza i Wojtek Bonowicz – autor wspaniałej książki o kaznodziei i kapelanie „Solidarności”.

Lektura książek ma tę zaletę, że kształtuje nasze podejście do wielu spraw. Do rodziny, do przyjaciół do znajomych i nieznajomych, wreszcie do otaczającej nas rzeczywistości. Wspierając się myślą księdza Tischnera łatwiej żyć lubiąc ludzi.

Wiesław Pietruszak

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*