Problemy motorowodniaków

Na terenie Gminy Drezdenko funkcjonuje grupa osób fascynująca się sportami motorowodnymi, która od pewnego czasu jest atakowana przez kilku ekologów. W ograniczeniu ich działalności zebrano już ok. 1500 podpisów.

Wiadomym jest, że Rada Powiatu może ograniczyć lub zakazać używania jednostek pływających na określonych zbiornikach, jeżeli jest to konieczne do zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Wiele lat temu były wyznaczone jeziora na których można było korzystać ze sprzętu motorowodnego, ale z czasem zostało to zabronione.

Rada Powiatu strzelecko-drezdeneckiego uchwaliła w 2014 roku, że motorowodniacy mogą korzystać z jeziora Morawy. Natomiast Rada Miejska w Drezdenku wydała 11 września 2012 roku pozytywną opinię w sprawie umożliwienia korzystania z jeziora Morawy przez jednostki pływające z napędem spalinowym pod następującymi warunkami:

  • Jednostki pływające z napędem spalinowym mogłyby korzystać z jeziora Morawy wyłącznie od 1 kwietnia do 30 października w godz. 10.00-18.00,
  • Koło Wędkarskie „Morawy” prowadzić będzie nadzór nad prawidłowością korzystania z jeziora przez w/w jednostki.

Tego typu jednostki pływające muszą spełniać ogólne normy emitowanego przez nie hałasu,  ochrony środowiska, a sam sprzęt musi być zarejestrowany. Samo korzystanie ze sprzętu wymaga od właściciela posiadania patentu motorowodnego, który jest zależny od klasy i mocy, przestrzegania odpowiednich środków ostrożności, przepisów i posiadania odpowiedniego ubioru. Pan Piotr Stasiełowicz zapewnił, że motorowodniacy korzystający z jeziora Morawy spełniają wszystkie te warunki. Oprócz tego  posiadają pozytywną opinię wydaną przez PZW Gorzów, oraz zebrali podpisy ok. 30 wędkarzy z koła Morawy, którzy nie mają nic przeciwko ich działalności. Motorowodniacy zapewnili, że z własnych środków są skłonni zarybiać jezioro oraz wyznaczyć strefy na których nie mogliby pływać. Chcą też pomagać w czyszczeniu jeziora z zanieczyszczeń.

W czym tkwi problem? Na terenie jeziora Morawy znajduje się chroniony gatunek ptaka zwany rybołowem (Pandion haliaetus), wymieniony w Polskiej czerwonej księdze zwierząt jako narażony na wyginięcie, zagrożony przez utratę siedlisk poprzez wyrąb starych drzew w pobliżu wód, intensyfikację turystyki wodnej oraz nielegalny odstrzał na stawach hodowlanych. Zdaniem osób walczących o zakaz używania sprzętu motorowodnego, problemem jest inwazyjność skuterów a konkretnie hałas przez nie wydawany. Poza tym ekolodzy uważają jezioro i przyrodę je otaczające za dobro wspólne, które trzeba szanować i dbać o nie. Za obecny stan i stworzenie zagrożenia obwiniają Radę Powiatu oraz Radę Gminy, które zezwoliły na używanie sprzętu motorowodnego na obszarze jeziora Morawy.

W celu rozwiązania problemu, powinno wykonać się badania stwierdzające szkodliwość używania sprzętu motorowodnego na otoczenie jeziora Morawy. W przypadku stwierdzenia zagrożenia, należałoby wyznaczyć w gminie inne jezioro lub jego fragment, na którym można by używać tego rodzaju sprzęt. Samo urozmaicenie możliwości spędzania wolnego czasu przez mieszkańców jak i turystów powinno mieć pozytywny wpływ na rozwój turystyki w naszej okolicy. Każda ze stron jest skłonna do dyskusji, więc motorowodniacy powinni wspólnie z ekologami i lokalnymi władzami szukać możliwości rozwiania obecnego konfliktu.

Mateusz Grzymałowski

4 Komentarze

  1. Skoro ptak jest wymieniony w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt to po co ta dyskusja nad tym czy można cz nie można. Nie i koniec tematu.

  2. Nie ma sie nad czym zastanawiać. Skoro w Polsce żyje tylko 30 par takich ptakow, to chyba oczywiste że trzeba się nad tym pochylić i jezioro Morawy wykluczyć z jakiegokolwiek użyteczności dla ludzi. Mało to jezior wokół D-ka? Na litość boską, czy już nie ma odrobiny przyzwoitości w rządzących? Do Radowa najbliżej…

  3. ten ptak to cholerstwo…przeklinane przez rybaków a uzywanie sprzetu motorowodnego sprzyja rozmnazaniu tego ptaka tak samo jak sprzyja wzrostowi populacji orła bielika polowanie na dzikie gesi w poblizu jezior. Durnie ekolodzy tez chcieli zakazac polowac a teraz wiecej lata tych ptaków jak dzikich gęsi. Orzeł to nie drop porafi sie przystosowac. Ekolodzy to w wiekszosci ludzie z ograniczonym swiatopogladem i niska wiedza ekologiczna i naleciałosciami mieszczańskimi oraz skrajno-lewackimi podszytymi własnymi kompleksami. Ludzi tych, którzy otwierają kalafe i sieja zament powinno sie sądzić i skazywać na przymusową edukacje ekologiczną,zakazać oglądania TV i wyp… na dwór

    • Na razie to kompleksy wychodzą z Twojego komentarza. Bardzo masz ograniczone horyzonty i niestety to Tobie przydałyby się choć minimalne inwestycje w edukację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*