Nasi poeci… [WYWIAD]

Postanowiliśmy porozmawiać z naszymi lokalnymi twórcami, specjalizującymi się w poezji. Poniżej rozmowa z Tomaszem Walczakiem, Pauliną Swacińską oraz Iwoną Frąszczak.

Moglibyście coś o sobie powiedzieć?

Tomasz Walczak: W związku z tym, że jestem potwornym gadułą to mógłbym opowiadać i opowiadać, więc chyba lepiej żebym milczał…

Paulina Swacińska: W Drezdenku mieszkam od urodzenia, czyli od 34 lat i jeżeli się kiedyś wyprowadzę to tylko na wieś. Skończyłam studia pedagogiczne o specjalizacji resocjalizacja na Uniwersytecie Zielonogórskim, studia podyplomowe – gerontopedagogika. Zawsze lubiłam dziedziny z pogranicza psychologi i medycyny. Inną moją pasją jest taniec towarzyski, ale nie mam osiągnięć z tańcem związanych, uwielbiam muzykę filmową Preisnera, Kilara, Zimermana i wielu innych. Na chwilę obecną mam roczną przerwę w pracy. Na razie mogę poświęcić się wychowaniu dwóch córeczek, spotkaniom literacki i aktywnościom związanym z moim wykształceniem, bo ponowiłam współprace z Drezdeneckim Uniwersytetem Trzeciego Wieku, oraz wraz z Harcerzami przygotowuję spektakl na podstawie wierszy Anny Świerszczyńskiej

Jesteś taką samą osobą, jak tysiące innych mieszkańców naszej gminy, powiatu. Co skłoniło Cię do zainteresowanie się i tworzeniem poezji – sztuki, która znana jest jako bardziej elitarna?

TW: W czasach licealnych tworzyliśmy grupkę fajnych przyjaciół, pisaliśmy teksty dla siebie wzajemnie, wieczorami spotykaliśmy się by czytać. To była chyba naturalna potrzeba poznania siebie samego, innych, wymiany myśli, oswojenia świata, a pisanie wzmacnia te czynniki, uwrażliwia. Chyba od zawsze byłem „zaprogramowany” na sztukę teatr jest mi oczywiście najbliższy, ale to właśnie teatr łączy w sobie literaturę, muzykę, plastykę. Czy czuję się kimś szczególnym z tego powodu, absolutnie nie. Mam natomiast świadomość swojej nadwrażliwości. Pisanie pozwala przeróżnym emocjom znajdować swobodne ujście, jest swoistym kołem ratunkowym, ale także daje możliwość powoływania i kreowania rzeczywistości, albo dogłębnego nazywania tego co wokół.

PS: Nie uważam aby poezja była dziedziną sztuki związaną z jakąkolwiek elitą, nie w czasach współczesnych. Może w czasie kiedy był wyraźny podział na inteligencję i klasę robotniczą, czy chłopską, których edukacja kończyła się na kilku klasach szkoły powszechnej. Jednak były to czasy, w których był podział na ludzi wykształconych i tych posiadających wykształcenie w niewielkim stopniu lub w ogóle. Może w momentach niespokojnych społecznie, kiedy poezja mogła być głosem buntu i kiedy mogła być przekazem, często nie mówiącym wprost o tym co czuje społeczeństwo. Według mnie, w tamtych czasach można było mówić o poezji, jak i o innych dziedzinach sztuki, że są domeną elit, ale nie można ich z nią utożsamiać, bo jest wielu wspaniałych twórców pochodzących z tak zwanego „ludu”. Moja przygoda z poezją rozpoczęłam się w szkole podstawowej, dzięki Tomkowi Walczakowi, który prowadził grupę teatralną „Alter Ego”, do której i ja należałam. Tomek nakłaniał nas do pisania, organizował warsztaty literackie i „ciągał” po konkursach poetyckich i recytatorskich. Inną osobą, której zawdzięczam swoją przygodę z poezją, była moja nauczycielka języka polskiego, ucząca w SP nr 3 Pani Jadwiga Piątek, która zawsze była i jest przychylna wszelkiej młodzieńczej twórczości i aktywności. Zawsze mnie wspierała i mobilizowała do pisania. Już później, nie spotkała na swojej drodze tak niezwykłego nauczyciela.

Iwona Frąszczak: Co mnie skłoniło… Chyba nie można mówić, że coś skłania do zainteresowania się poezją. To raczej potrzeba, którą się czuje, a potrzeby ukierunkowują nas na ich zaspokajanie. U mnie taka potrzeba zakiełkowała jeszcze w szkole podstawowej a później był ciąg dalszy. Czas szkoły średniej to czas, w którym mówiono o Drezdenku „zagłębie poetyckie.” A dobry duch ks. Jerzego Hajdugi czuwał nad młodzieżą podejmującą pierwsze próby literackie.

Jak ocenisz naszą okoliczną scenę literacką? Istnieje jakaś forma wsparcia dla artystów, możliwość promocji?

TW: Potrzebowałbym doprecyzowania, co rozumiesz przez pojęcie okoliczną, ograniczającą się do Drezdenka i okolic czy w kontekście większego regionu. Od dwóch lat funkcjonuje cykl spotkań autorskich pn. Drezdenecka Scena Literacka, z których wziął się Ogólnopolski Festiwal Literacki Słowa na Puszczy. Swoje od wielu lat w sferze literackiej robią Jerzy Hajduga, Ludwik Lipnicki, Zygmunt Marcinkowski czy Adam Korzeniowski. Ja natomiast wychodzę z założenia, że znacznie więcej i ciekawiej dziać się może gdy zjednoczymy siły, stąd cykl wieczorów autorskich, festiwal czy wreszcie Grupa Literacko-Artystyczna LUBDRZEŃ. Drezdenko nie jest bezludną wyspą, a mieszkamy w okolicy kilku innych ciekawych środowisk literackich, Gorzów, Barlinek, Nowy Tomyśl czy Głogów. Są takie osoby – instytucje jak Beata Patrycja Klary z Gorzowa czy Łucja Dudzińska z Poznania, którym jest po drodze ze mną, a mnie z nimi. Są przede wszystkim bardzo zaangażowane i zdolne osoby w naszym środowisku, wymienię Iwonę Frąszczak, Paulinę Swacińską, Anielę Cacak, Alinę Michalak czy Wiolettę Kinal. Nasze miasto i jego włodarze niespecjalnie są zainteresowani promocją kultury poprzez system stypendiów artystycznych. Znam środowiska dużo mniejsze, gdzie na takie wsparcie i pomoc przy wydawaniu książek twórcy mogą liczyć. U nas trzeba się bardzo uprzeć, bardzo chcieć i albo wydać za własne środki, albo mieć wsparcie jakiegoś stowarzyszenia czy fundacji. Można aplikować o środki wojewódzkie czy ministerialne, ale jest także sporo konkursów ogólnopolskich, gdzie laureaci są wydawani, możliwości istnieją, trzeba jedynie chcieć i pracować nad warsztatem, aby się rozwijać.

PS: Drezdenecka Scena Literacka wpisała się już cykl imprez naszego miasta, według mnie mieszkańcy przyjęli ją bardzo pozytywnie a to dzięki temu, że zaprasza artystów z całego kraju, sięga po poezję znanych i cenionych polskich poetów, ale również promuje lokalnych twórców. Drezdenecka Scena Literacka sięga po poezję skłaniającą do zadumy, innym razem po poezję miłosną a nawet figlarną, kobiecą, dziecięcą, każdy znajdzie coś czego chętnie posłucha. A czy istnieje inna forma promocji lokalnych twórców, poetów? Być może. Lokalna prasa daje taką możliwość ale nie jestem pewna czy każda. Portale społecznościowe i grupy literackie na nich istniejące. Szkoły? Nie wiem. Nie potrafię powiedzieć, czy dziś, w naszym mieście są nauczyciele, którzy inspirują uczniów do pisania poezji lub do ujawnienia się ze swoją twórczością. Mam nadzieję że jest ich wielu a tylko Ci młodzi ludzie są tak nieśmiali

IF: Drezdenecka Scena Literacka ma się w ostatnim czasie bardzo dobrze. W ogóle, kultura w Drezdenku stoi na wysokim poziomie. Ożywienie powiało od strony Centrum Promocji Kultury, Biblioteka bardzo otwarta na wszelkie inicjatywy skupia ludzi chcących współtworzyć kulturę w naszym mieście. Ponadto stowarzyszenia działające w Drezdenku stanowią motor, siłę napędową dla obliczania drezdeneckiej kultury.

Pamiętasz swój pierwszy wiersz i okoliczności jego powstania? Genezę?

TW: To była czwarta lub piąta klasa szkoły podstawowej, przygotowywaliśmy się do nadania imienia Janusza Korczaka. Jedną z imprez był konkurs poetycki w którym wziąłem udział odnosząc pierwszy sukces. Tekst się nie zachował, pamiętam jedynie jedną zwrotkę:

W kamieniu serce Twe wykute

Kamienny jesteś cały Ty

I miłość Twa w kamieniu

Uwięziona tkwi.”

PS: Jasne, że pamiętam. Miałam 13 lat, mój pierwszy wiersz pt. „Ona”, zdobył wyróżnienie na konkursie poetyckim, ale niestety nie pamiętam jakim. Potem został opublikowany w Antologii Twórców Drezdeneckich „Ścieżką obok drogi”. A w jakich okolicznościach powstał? Pamiętam tylko, że w bardzo deszczowy dzień, ale co mnie zainspirowało to już niestety nie.

IF: Trudno mówić o pierwszym wierszu, łatwiej o pierwszej próbie napisania wiersza. Pamiętam, że to było po dość traumatycznym na ów czas przeżyciu – śmierci babci, więc tutaj można by mówić o funkcji terapeutycznych pisania. Później długa przerwa i czas na czytanie poezji: Norwid, Poświatowska, Broniewski, Stachura, Bursa, Świrszczyńska.

Jak dalej potoczyła się twoja kariera?

TW: Trudno mówić o karierze w naszym kraju, trzeba być noblistą, żeby z literatury się utrzymywać, no można ewentualnie nazywać się Eugeniusz Tkaszyszyn-Dycki, Stefan Chwin, Tomasz Jastrun, Olga Tokarczuk czy Katarzyna Grochola… Byłem pomysłodawcą i redaktorem dwóch antologii, w dorobku mam trzy samodzielne tomiki poetyckie, jestem laureatem kilkudziesięciu konkursów, teraz znacznie częściej jako juror. Popełniłem także kilka recenzji literackich. To mój skromny dorobek, który cały czas się jeszcze pisze.

PS: No cóż, trudno mówić o karierze komuś, kto do tej pory nie wydał ani jednego tomiku poezji, ale nigdy nie czułam presji aby to zrobić. Byłam i jestem członkiem organizacji działających na rzecz twórczego rozwoju naszej lokalnej społeczności. Taka aktywność daje mi satysfakcję i możliwość wyżycia artystycznego

IF: Nigdy nie pisałam z myślą o robieniu na tym polu kariery. Moja kariera to rodzina, dom, przyjaciele, praca a pisanie wierszy jest wplecione w moją codzienność. Plany na przyszłość? Być zdrową.

Jakie masz plany na przyszłość?

TW: Planów i marzeń mam bardzo dużo, dotyczą różnych sfer życia. O wszystkich nie będę mówił, niech dojrzewają i się urzeczywistniają. Od dłuższego czasu nosze się z wydaniem tomu poetyckiego polsko-niemieckiego. Rodzina mojej mamy była w czasie II wojny światowej na przymusowych robotach, więc temat od najmłodszych lat był w naszym domu niejako przerabiany. Od blisko piętnastu lat uczestniczę w programach międzynarodowej wymiany młodzieży, to taka moja idea, może się ziści.

Jesteś w stanie podzielić się kilkoma poradami dla początkujących?

PS: Może to co powiem zabrzmi banalnie i pewnie nie tylko ja to powtarzam. Każdy kto tworzy, nieważne co i kiedy, niezależnie od wieku i płci, powinien wyjść ze swoją twórczością do ludzi, powinien pokazać ją osobom, którym ufa, a może w ten właśnie sposób rozpocznie się jego/jej przygoda ze sztuką. Aczkolwiek należy zawsze pamiętać, że każda forma artystyczna ma swoich krytyków, którzy wyrażają swoją opinię na jej temat a bywa ona różna. Musimy być na to przygotowani.

IF: jeśli ktoś czuje taką potrzebę, pojawia się ten wewnętrzny impuls to niech próbuje, pisze. Może nie wszystko i nie od razu będzie nadawało się do publikacji, ale żeby podzielić się z przyjaciółmi, z pewnością. Dobrze jest, jeśli myśli się poważnie o twórczości poetyckiej, np. braniu udziału w warsztatach literackich.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*