Monarchia lekiem na obecną sytuację?

Wielu zapytanych o poglądy odpowiada, że polityka ich nie interesuje. Jednak taka osoba później idzie na wybory i oddaje głos na kandydata, którego media, za pomocą sondaży , wskażą. Czyli w skrócie: demokracja po polskiemu.

Cytując Kochanowskiego: „Polak przed szkodą i po szkodzie głupi”. Można to odnieść do każdych wyborów, że nie wyciągamy wniosków i nie oceniamy lat urzędowania ludzi, na których zagłosowaliśmy, ani nie bierzemy lekcji z historii. Jaki ustrój, jak nie demokracja (wprawdzie szlachecka, ale jednak demokracja) doprowadziła nasz kraj do rozbiorów i utraty niepodległości? Zaraz też znajdą się obrażeni tym zamachem na ich prawo głosu, zamachem na wolność- straszne rzeczy przyprawiające potomków polskich sarmatów (tj. nierobów, pijaków bez krzty rozumu i kultury) o ból głowy. Przecież każdy zdrowo rozumujący człowiek jest w stanie dostrzec, że na przestrzeni dziejów, lata świetności naszej ojczyzny przypadają na okres monarchii. Od kiedy szlachta (którą od pospólstwa wyróżniał tytuł, majątek i nic więcej) dostała władzę w swoje ręce to tylko kwestią czasu było to co w 1795 roku nastąpiło. Wydarzenie to poprzedzone oczywiście wewnętrznymi podziałami sprawiło, że gdyby nam tylko kazano to pozabijalibyśmy się nawzajem dla cudzych interesów. Tak jest i dzisiaj. Dzisiejsze rozmowy, czy to polityków, czy dwóch Kowalskich nie opierają się na poglądach i argumentach, tylko na skakaniu sobie do gardeł, bijąc się na szyldy i populistyczne hasła zapominamy o co w tym wszystkim chodzi. I tak od ’89. No i oto na naszych oczach polski przemysł upadł, 3 miliony młodych wyjechało, a kolejni już siedzą na walizkach. Ale czy to ważne? Przecież mogę głosować, to się liczy. Więc się pytam, jak ma być dobrze skoro tak niewiele potrafi tak bardzo nas podzielić?

I w tym momencie zostawiam was z tym pytaniem, do przeanalizowania każdemu z was. Pamiętajmy, że naszym celem jest Polska, interes narodowy oraz przyszłość nasza i pokoleń, które przyjdą po nas, żeby nie musiały urodzić się w jednej z prowincji europejskich, a w wielkiej Polsce, w której będą mogli żyć, pracować i zakładać rodziny, a ich sąsiad nie będzie ich największym wrogiem politycznym, tylko najlepszym przyjacielem.

Jędrzej Lehmann

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*