Latanie z aparatem

W ostatnim czasie odbyły się dwie wystawy indywidualne fotografii pana Macieja Kurłowicza, w restauracji We Młynie w Drezdenku oraz w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Krzyżu. Takich twórczych i kreatywnych osób z naszego regionu jest znacznie więcej, będziemy próbowali przybliżać Państwu tych ludzi, z którymi w ramach działań projektowych się stykamy.

Magdalena Nowaczyk z grupy Kotłownia Klub Ludzi Artystycznie Niewyżytych w rozmowie z Maciejem Kurłowiczem.
Magdalena Nowaczyk: Od kiedy pasjonuje się Pan fotografią?
Maciej Kurłowicz: Fotografia w sumie zawsze była mi bliska, ponieważ pamiętam jak dziś, gdy tata zabierał mnie malutkiego z bratem do ciemni przez siebie urządzonej i już wtedy mogłem obserwować magię fotografii (powiększalniki, zapachy odczynników, coś się nagle pojawia…ach)… wówczas jeszcze analogowej…
MN: Skąd pomysł na fotografie z paralotni?
MK: Pierwsze miejsce ma oczywiście fotografia, ale pod wpływem świetnego – Kacpra Kowalskiego (latającego fotografa wielokrotnie nagradzanego) pojawiła się myśl, że fajnie było by zabrać aparat w przestworza… Wszystko stało się realne, ponieważ zaprzyjaźniłem się z Tomkiem Grasiem i Mariuszem Chabierą, którzy nauczyli mnie latać za co im jestem dozgonnie wdzięczny! Moje marzenie się spełniło… i już mogłem zacząć zabawę w chmurach…
MN: Czy jest to niebezpieczne i jakie emocje towarzyszły Panu kiedy leciał Pan pierwszy raz paralotnią?
MK: wbrew pozorom to wcale nie jest niebezpieczne… oczywiście ZAWSZE musi pilotowi towarzyszyć przede wszystkim rozsądek… Istnieją reguły i zachowania, których należy bezwzględnie przestrzegać i tyle!. Pierwszy raz…  …tak, tego nie pamiętam!…takie wrażenia, endorfiny…latanie, skrzydła, Ikar… tego się nie pamięta… tyle emocji…
MN: Ile czasu zajmuje Panu obróbka i wybranie najlepszego zdjęcia?
MK: Selekcja to bardzo ważny i długi proces dla fotografa… Spośród wielu zdjęć trzeba wybrać to jedno… To, które daje  najwięcej odczuć i zarazem takie, które spodoba się innym (taką mam zawsze nadzieję…)
MN: Co najbardziej lubi Pan fotografować?
MK: Uwielbiam portrety, w których ukrywam zawsze najwięcej emocji… Kocham oczywiście również fotografię eventową, a w niej moje ukochane „gwiazdy” i fotografię z nieba…
MN: Co jest ważnego w ujęciu żeby fotografia była ciekawa/ inspirująca?
MK: Musi mieć to „coś”, coś co zatrzyma widza choćby na chwilę… To „coś” wypracowuje się i poznaje czasem przez długie lata…
MN: Czy powstał już jakiś Pana album ze zdjęciami albo planuje Pan?
MK: Jeśli chodzi o wydania… fotografowałem do „Przewodnika Przyrodniczo-Turystycznego” sołectw gminy Drezdenko, a w głowie mam ciekawy album „Drezdenko z nieba”, który może ukaże się w ramach obchodów 700-lecia Naszego miasta…

Pozdrawiam Teatr Kotłownia

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*