Honorowy obywatel Drezdenka

„Spieszmy się kochać ludzi

Tak prędko odchodzą”

Ponad rok temu zaproponowałem, by tytuł „Honorowego Obywatela Drezdenka” przyznać Zygmuntowi Marcinkowskiemu. Ponoć coś tam wśród radnych na ten temat mówiono, jednak w ostateczności Rada Miasta … nie zdążyła. Było mi przykro.

Mamy aktualnie rok szczególny, rok obchodów odzyskania przez Polskę niepodległości. Jest więc przyczynek, by przyjrzeć się kilku wyróżniającym się mieszkańcom naszej gminy z bliska. Nie znam uchwały dotyczącej procedury, ale ponoć nie mam żadnego tytułu do wnioskowania bezpośrednio. Jest wśród nas wielu, którzy swoją pracą zasłużyli na tytuł „Honorowego Obywatela Drezdenka”. Mogę osobiście zaproponować trzy kandydatury: Edward Urban, Andrzej Kiszakiewicz i Benedykt Antczak. Nie mam wątpliwości, że lista jest dłuższa, jednak pozwolę sobie uzasadnić wyżej wymienione postaci.

Zacznę od Edwarda Urbana, wieloletniego dyrektora byłego Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego. W czasie, gdy Edward Urban pełnił funkcję dyrektora liceum w „lesie”, placówka ta należała do najlepszych w województwie i nie bez przyczyny cieszyła się znakomitą opinią. Wielu naszych absolwentów kończyło znakomite uczelnie z bardzo dobrym wynikiem. Wielu pełni stanowiska na uczelniach bądź w liczących się firmach i instytucjach. Samego dyrektora wspominam niezmiernie ciepło nie tylko jako jego uczeń, ale także jako jego podwładny. W latach 1967-71 uczył nas języka polskiego. Wiem, że pasjonował go film. Lubił też sport. Na nasze wybryki patrzył z wyjątkową pobłażliwością. Oczywiście zrugał niesfornego ucznia, ale nie był „pamiętliwy”. To ważna cecha, jaką powinien mieć nauczyciel. On tę cechę posiadał. Po roku 1990, gdy już pracowaliśmy razem, staliśmy po różnych stronach sporu. On jako przedstawiciel byłego systemu, ja „solidaruch”, związany w latach 1980-89 z opozycją. Nigdy nie dał mi tego odczuć. Może dlatego, że zawsze lubił swoich uczniów i ten fakt przeważał. Pamiętam pewną sytuację. Kiedyś wymieniliśmy dość ostro między sobą zdania.  Trzy dni później dowiedziałem się, że jedna z moich uczennic jest w ciąży i trzeba jej pomóc zdać do następnej klasy przed rozwiązaniem ciąży. Udałem się do niego, by pomógł. Oczywiście pomógł, bo gdy szło o uczniów, zawsze zapominał o urazach. Nie wspomnę, że za Jego kadencji liceum rozbudowano, a potem w latach 90-tych modernizowano.

Kolejnym kandydatem do tego tytułu jest Andrzej Kiszakiewicz, dyrektor Banku Spółdzielczego w Drezdenku. Kiedy w latach przemian w Polsce wiele z tych placówek padało, gdyż prezesi nie potrafili sprostać wymaganiom rynku, Andrzej tak pokierował swoim bankiem, że nie tylko udało się uratować miejsca pracy, lecz także rozwinąć działalność i przejąć upadające instytucje w Starym Kurowie, Strzelcach Kraj., Krzyżu i Zwierzynie. Dziś pracę tam ma kilkadziesiąt osób. Więcej! Pilnie śledzę wyniki finansowe drezdeneckiego banku na tle … kraju. Z dumą odnotowuję, że ta placówka należy do najlepszych. Nie mam wątpliwości, że ogromna w tym zasługa pana Prezesa.

Ostatnim, którego widziałbym wśród wyróżnionych jest Benedykt Antczak. Często rozmawiam z kolegami, którzy podzielają moją opinię o tym przedsiębiorcy. Jak wyglądałoby nasze miasto, gdyby On nie zainwestował tutaj? Osiedle południowe. Nie wiem, ile powstało tam mieszkań, ale wiem, że cena ich była w zasięgu każdego średnio zarabiającego mieszkańca naszej gminy. Więcej! Brał na siebie sprawy związane z kredytami. Miasto dzięki Niemu miało częściowo rozładowany problem mieszkań. Nie mam wątpliwości, że gdyby nie Benedykt Antczak, to problem z mieszkaniami w Drezdenku byłby bardziej nabrzmiały. Aktualnie powstaje kolejne osiedle niewielkich domków. I znów całą procedurę sprzedaży właściciel bierze na siebie. Miasto ma dzięki temu potrójną korzyść. Ludzie mają mieszkania, właściciel firmy płaci podatki, a ludzie mają pracę.

Wiesław Pietruszak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*